sobota, 21 września 2013

018

- Aaaaaa. Ada kochanie ratuj. Blu chce mnie oblać ketchupem. Mówi, że zrobi ze mnie hamburgera. O patrz ogórki już mam. - wypiął przede mną brzuch ukazując koszulkę poplamioną musztardą i przyklejone  do niej ogórki. Sięgnęłam po jednego.
- Mmm. Dobre.- oblizałam palce z musztardy i zaczęłam się śmiać, kiedy do salonu wpadł niebieskooki z sosem pomidorowym w dłoni.
- Ej Blu.- krzyknęłam do niego, a ten rzucił mi czerwoną tubkę. Wykorzystałam moment zaskoczenia i podpisałam się na koszulce Nickiego.
- Hahahahahhaa, ale cię zrobiła. - śmiał się Blu a ja wraz z nim, tylko Nick nadąsany założył rękę za rękę i mierzył nas gniewnie wzrokiem.
- No co ? - spytałam. - Taka mała surprise ! - zaczęłam wymachiwać rękami w powietrzu dopóki go nie rozśmieszyłam. - Dobra a teraz na poważnie. Wiem, że nie lubicie obchodzić urodzin, ale mam dla was mały prezent. Za 10 min w garażu.
- Adaaaa ! - jęknęli równocześnie. No to się nazywa zgodność braterska. Wzruszyłam ramionami i poszłam na górę. W łazience poprawiłam makijaż zakrywając sińce spowodowane moją słabą odpornością i zmęczeniem jakie jeszcze wywołują u mnie najdrobniejsze czynności. Ubrałam na nogi botki i truchtem zbiegłam po schodach. Na parterze po chłopakach nie było ani śladu, więc albo wściekli poszli do siebie do domu, albo posłusznie wykonali moje polecenie i czekali na mnie w garażu. Co jak co, ale obchodzenia urodzin to oni nienawidzili jeszcze bardziej, niż Angeli Todd.

W garażu zastałam chłopaków pogrążonych w rozmowie, więc nawet nie zauważyli kiedy wsiadłam do samochodu. Dopiero dźwięk klaksonu ich obudził.
- A ty co ?
- Co ja co ? - udałam głupa, ale w rzeczywistości na serio nie wiedziałam o co chodzi.
- Nie pojedziesz tak.
- Co, ale dlaczego ? - popatrzyłam na siebie, a potem na Blu z miną no-co-za-dziecko-!
- Dopiero co byłaś chora. Masz. - rzucił we mnie swetrem, który posłusznie założyłam, a kiedy uśmiech wymalował mu się na twarzy, odpaliłam samochód i ruszyłam do miejsca, które od teraz będzie moim i chłopaków drugim domem.


- No i jak się podoba ? - ominęłam stojących w przejściu chłopaków i stanęłam na przeciwko nich. Mieli zaskoczenie wymalowane na twarzy, a ich rozdziawione buzie mówiły wszystko. Uśmiechnęłam się na ten widok i wzruszyłam ramionami. Staliśmy po środku wielkiej hali, która stanie się garażem dla pokaźnej sumy moich pojazdów. Na razie była pusta, ale to tylko dlatego, że urządzenie jej zostawiłam moim najlepszym mechanikom na świecie. Ściany zostały pokryte malunkami własnej roboty, oprócz tego wszystko zostało utrzymane w odcieniach szarości i bieli, ale to jeszcze nic, bo obok był duży pokój, który mógł służyć za mieszkanie.
- Ej no bo nie wiem czy podoba wam się czy nie ? - rzuciłam poirytowana, bo namęczyłam się trochę, żeby znaleźć to miejsce z dala od centrum, ale też blisko naszych domów, gdzie drogę znamy tylko my.
- Jest bosko. - rzucił Nick.
- Niesamowicie.- dodał rozmarzony Blu i razem pogrążyli się w rozmowie jak urządzą naszą przyszłą 'bazę'. Czy tutaj dadzą podnośnik czy może lepiej dać tu pułki na narzędzia. 

*Następny dzień*

Po wczorajszym pięknym dniu nie zostało już nic. Rzeczywistość pochłonęła go zostawiając mnie po raz kolejny z wyrzutami sumienia, które już chyba nigdy mnie nie opuszczą i złym snem, który jak bumerang wraca do mnie każdej nocy, a ja chociaż chcę nie mogę się od niego uwolnić. 

Tego dnia długo leżałam na łóżku tępo wpatrując się w sufit. Czy miałam rację ? Czy dobrze zrobiłam ? Tego nie wiem, ale jedno jest pewne. Wiele błędów popełniłam już w życiu. 
***

Postanowiłam odwiedzić Alison. Od Izabell dowiedziałam się, że mama miała mnie przed swoim wyjazdem do Paryża odwiedzić mnie, ale Al źle się poczuła i ten ostatni dzień została z nią. Nie trudziłam się, żeby pójść do szkoły, więc wyjechałam jak najwcześniej, żeby choć na chwilę uniknąć korków. Wsiadłam do mojego garbusa i wyjechałam na autostradę.

Równo po 2 godzinach i 30 minutach wjechałam na teren mojego rodzinnego miasteczka. Jak na zawołanie wspomnienia zaczęły mnie zalewać tworząc wątpliwości, czy aby na pewno podjęłam odpowiednią decyzję. Niestety było już za późno, żeby się wycofać z resztą przyjechałam tu do siostry i jakoś muszę zmierzyć się z przeszłością. Powoli przejeżdżałam znajomymi ulicami. Wszystko wyglądało tak jak ostatnim razem kiedy tutaj byłam. Białe domki i płoty witały podróżników. Wszystko wyglądało jak z bajki, ale ja znałam prawdę. Opowieści o życzliwych i miłych ludziach mieszkających i żyjących w tych małych domeczkach były jednym wielkim kłamstwem. Podjechałam pod średniej wielkości oczywiście biały budynek z niebieskimi okiennicami i równym trawnikiem. Rodzice zawsze dbali o szczegóły.Od zawsze byli parą perfekcjonistów w każdym najmniejszym calu. Na podjeździe nie zastałam samochodu mamy tym bardziej taty. Nie było też porozrzucanych dziecięcych zabawek i trójkołowych rowerków tak jak to było kiedy latałam z dwoma kiteczkami na głowie w kolorowych majteczkach w kwiatki. Dom sprawiał wrażenie uśpionego. Zaparkowałam auto na miejscu mamy i niedbale z niego wysiadłam. Rzuciłam wzrokiem na willę naprzeciwko i od razu zatęskniłam za czasami spędzonymi na tej dzielnicy. Uparcie wpatrywałam się w każdy najmniejszy szczegół podwórka i podjazdu, ale też okien i drzwi, kiedy ktoś w oknie na parterze ruszył firanką. Odwróciłam się i nie zadając sobie trudu na takie coś jak pukanie weszłam do wnętrza, które w dzieciństwie stanowiło moją oazę spokoju, pałac księżniczki , tajne biuro szpiegowskie.
- Al ! - mój głos odbił się echem o beżowo-pomarańczowe ściany. Rozejrzałam się po wszystkich pomieszczeniach. Na parterze jej nie było, więc zaczęłam wdrapywać się po ciemno drewnianych schodach na górę.
- Alison ? Al ! Gdzie jesteś ? - krzyknęłam. Kółka zazgrzytały na panelach i zobaczyłam promienną twarz.
- Ada ? To ty ? - wpadłam w ciepłe ciało dziewczyny chowając nos w jej złocistych włosach.
- Tęskniłam.- wyszeptała.- Dawno cię tu nie było.
- To prawda. Przepraszam. - jeszcze mocniej wtuliłam się w blondynkę zaciągając się zapachem jej kwiatowych perfum.
- Co tu robisz ?
- Jak to co ? Słyszałam, że źle się poczułaś, więc musiałam zobaczyć co słychać u mojej siostrzyczki. - poczochrałam jej włosy.
- Wczoraj byli tu chłopcy. Przyjechali po auta.- uśmiech, który gościł na mojej twarzy przeobraził się w grymas.
- Mama widziała ?
- Nie. Zajęłam ją pracami w ogródku.
- No to dobrze. - ucięłam krótko, bo nie miałam ochoty teraz o tym gadać.
- Ada słońce.. Co ty znowu kombinujesz ? Myślałam, że skończyłaś z tym, że '' garaż '' zamykasz do odwołania.
- To tylko oficjalna wersja. - żachnęłam się i poszłam do kuchni nalać sobie soku. Alison już tam była i teraz wyciągała sok z lodówki. Sprawnie mi go podała i zamknęła lodówkę. Pojechała do salonu i zajęła miejsce obok kanapy czekając aż sama na niej usiądę.
- Jak wolisz, ale martwię się o ciebie.
- Nie musisz. Wszystko jest okey. Lepiej powiedź co u ciebie i Luka ?- zaśmiała się, a potem zaczęła opowiadać jaki to mój przyszły szwagier jest troskliwy i opiekuńczy.

***
Mam nadzieję, że nie znienawidzicie mnie za ten rozdział. Wiem jest do bani i wgl. Nie wiem dlaczego, może ja już nie umiem pisać... Jestem dodatkowo przybita faktem, że kilka osób zrezygnowało z tego bloga, że tak po prostu odeszliście. Przecież nie zniknęłam bez wyjaśnienia, napisałam że nie mam weny, ale wiecie co? Może ja nawet was rozumiem. Tylko, że to boli, bo dzięki blogowaniu poznałam wiele wspaniałych osób. Jeśli myślicie, że z tej historii nic już nie będzie napiszcie mi, każde nawet słowa krytyki są ważne. Zastanawiam się, czy nie zawiesić działalności i nie skupić się na jednym blogu, który będę pisać z kuzynką. Jeśli macie ochotę na kolejnego fanfictiona to piszcie, umieszczę może tutaj prolog. Cieszę się, że została was tu chociaż garstka. Bardzo proszę o komentarze, bo są motywacją. 

Przepraszam za moją nieobecność. Postaram się od tej pory w miarę regularnie dodawać posty. Jeszcze raz przepraszam. Do następnego. <3

Ps. Wkleję, tu te zasady, które chcę, żeby obowiązywały, wiem, że nie mogę od was wymagać tego zwłaszcza, że chcę wam jakoś wynagrodzić tą dłuuuugaśną przerwę, ale będzie mi bardzo miło, jak ktoś się do nich zastosuje. :D

Pozdrawiam Banaan. :D : *

1. Wszystkie ANONIMKI się podpisują. 
2.Kolejny rozdział jak będzie 14 komentarzy. 
3. Przypominam o zakładce '' PYTANIA DO POSTACI '' Będzie mi bardzo miło jak zadacie jakiekolwiek pytanie. Nawet takie banalne jak '' Kiedy będzie następny rozdział ? '' . 


3 komentarze:

  1. Faktycznie. Przerwa była baaardzo długa, ale nie poddawaj się pisz dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku nie mogłam sie doczekać tego rozdziału on jest po prostu zajebisty jak pozostałe zresztą .czekam na next :D i zapraszam do siebie : http://koffyou.blogspot.com/ and http://london-love-adventure-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! *o*
    w wolnej chwili zapraszam do siebie http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń